Gdybym miała wskazać jedną książkę, w której najpiękniej sportretowano postać ojca, to bez wahania wybrałabym Śmierć pięknych saren - zbiór wspomnieniowych opowiadań czeskiego pisarza Oty Pavla, dla którego taki powrót do sielskiej krainy dzieciństwa stał się formą terapii na zdiagnozowaną u niego schizofrenię. Przez pryzmat dziecięcej, bezkrytycznej, pełnej zachwytów dla świata i ludzi wyobraźni niespiesznie wiedzie on tę niemal baśniową literacką podróż.

To jest jedyna jak dotąd książka, po którą sięgnęłam uwiedziona urokiem samej dedykacji. Owszem, miałam zamiar ją przeczytać w jakimś bliżej nieokreślonym „kiedyś”, a ponieważ znienacka wpadła mi w ubiegłym roku w rękę, otwierając się, nomen omen, na stronie z dedykacją i to właśnie ona ostatecznie przesądziła, że to odległe „kiedyś” przeistoczyło się w natychmiastowe teraz, dziś!

Fotografia okładki książki "Opowieść o zimowym kotku" Holly Webb. Ilustracja: Artful Doodlers. Fot. Aleksandra Bryl.Opowieść o zimowym kotku Holly Webb to idealna książka na ferie, które właśnie się rozpoczęły. Ta ciepła i mądra opowieść z przesłaniem napisana została z myślą o młodszych dzieciach, które same już potrafią czytać. A jeśli małolaty chcą razem z rodzicami przeżyć spotkanie z literaturą w długie zimowe wieczory, to nawet lepiej. Wspólne, głośne czytanie jest świetną zabawą i jednocześnie pretekstem do rozmów o sprawach poważnych i mniej poważnych.

Motyl Lisy Genovy to jedna z najpiękniejszych powieści, jakie napisano w ostatnich latach. Jej bohaterką jest Alice Howland, wykładowczyni Harvardu, pięćdziesięcioletnia, szczęśliwa i spełniona kobieta, matka i żona. Tak jest do czasu, kiedy nagle w życie Alice wkrada się nieproszony gość, alzheimer. Choroba podstępna, nieodwracalna, na którą nie ma lekarstwa. Nie tylko Alice musi się z nią zmagać, przeżywać i ostatecznie akceptować.

Książka Lisy Genovy to piękna i zarazem smutna opowieść o rodzinie, którą doświadczył los, której przyszło zmierzyć się z trudnym przeciwnikiem, takim, którego niestety, nie da się pokonać. Zmiany zachodzące w mózgu kochanej osoby, utrata pamięci, wspomnień, bolesne są dla męża Alice i jej dzieci. Czy sobie z tym radzą, czy potrafią udźwignąć ciężar i skutki siejącej spustoszenie choroby? Każdy kolejny dzień niesie ze sobą niepewność, zwątpienie, jest swoistym sprawdzianem. Strach, cierpienie, bezradność towarzyszy im do samego końca. Nie da się czytać powieści Lisy Genovy bez emocji, obojętnie, nie da się nie uronić chociaż kilku łez. Pocieszeniem jest świadomość, że Alice Howland, bohaterka naszej książki, jak tytułowy Motyl, żyła krótko, ale szczęśliwie.

Książki zakupione dzięki Narodowemu Programowi Rozwoju Czytelnictwa. Fot. Aleksandra Charzewska.Nowości książkowe zakupione w Filii "Chorzeń" polecają się do czytania.

Znajdują się wśród nich gatunki o tematyce obyczajowej i sensacyjnej, zarówno w polskiej jak i zagranicznej odsłonie, a także garść klasyki. Moyes, Minier, Falcones, Musso, Paszyńska, Alcoot i wielu innych.

Słowem, autorzy, którzy podbili swymi powieściami serca czytelników i od lat wiernie goszczą na półkach naszej biblioteki.

Serdecznie zapraszamy.

Książki zakupiono dzięki Narodowemu Programowi Rozwoju Czytelnictwa.

Okładka książki "Jak się koty urodziły" Joanny Papuzińskiej. Okładka i ilustracje: Mikołaj Kamler. Zdjęcie okładki: Aleksandra Charzewska. Świat przyrody nieustannie nas zadziwia. I zapewne nigdy nie przestanie.

Żeby cieszyć oczy jego dziwami i cudami natury, wystarczy czasem wyjrzeć przez okno albo przechadzać się systematycznie tymi samymi ścieżkami. Gdy z nich odrobinę zboczyć, ukazują nam odrobinę mikroświata i jego tajemnice. I te wszystkie szczegóły, których nie dojrzymy krocząc w pośpiechu. Jeszcze lepiej, gdy się ma swój własny ogród i można te cudowności podpatrywać każdego dnia, patrząc jak się zmieniają.

Takie spotkania z przyrodą, tą naszą, najbliższą, którą widujemy właściwie każdego dnia, przedstawia dzieciom w piękny, przystępny i ciepły sposób, dobrze nam znana pisarka dla dzieci, Pani Joanna Papuzińska. W książce pod tytułem Jak się koty urodziły porusza autorka temat natury po przyjacielsku, ze zrozumieniem i z szacunkiem dla każdej, nawet najmniejszej istoty.

Zdjęcie okładki książki "Jeż" Katarzyny Kotowskiej.  Ilustracje i okładka: Katarzyna Kotowska. Zdjęcie okładki: Aleksandra Charzewska. Są takie miejsca na ziemi, opuszczone przez szczęście, do których dobry los zbyt rzadko zagląda. Domy dla dzieci, jak ładnie ujmuje to pewna autorka.

Są tacy ludzie, którzy spragnieni rodzicielstwa, z różnych względów zostać rodzicami nie mogą, choć daliby wszystko by w ich życiu pojawiło się dziecko.

Są takie dzieci, które z jakichś nieszczęśliwych powodów mierzą się z losem bez oparcia w mamie i tacie.

Czasem jednak te Domy dla Dzieci, które szczęśliwy los tak rzadko odwiedza, pomagają niektórym rodzicom odnaleźć swoje dzieci urodzone w innych rodzinach.

Jeż Katarzyny Kotowskiej to piękna, mądra i wzruszająca opowieść o tym, że wiara czyni cuda, a nadzieja umiera ostatnia.

Okładka książki "Trzy życzenia" Anny Paszkiewicz. Opracowanie graficzne i okładka: Joanna Bartosik. Zdjęcie okładki: Aleksandra Charzewska. Czy czerwoną słomkę można pomylić z larwą ochotki? Czy węgorz może się zakochać w gumowej uszczelce? I tak, i nie. Wszystko zależy od tego, w jakiej znajdujemy się rzeczywistości. Czy w bajce, w której wszystko jest możliwe? Czy w ludzkim świecie, w którym bierzemy sprawy w swoje ręce i niestety… nie zawsze wychodzi nam to na dobre.

Nauczyliśmy się unowocześniać, udoskonalać, ulepszać, produkować szybko, coraz szybciej, na już. I dajemy radę. Jest wszystko na już i wszystkiego jest dość. Ba, jest nawet dużo za dużo. I tak właśnie psujemy naszą Matkę Ziemię, która krzyczy do nas ze wszystkich sił i zakątków, że już nie daje rady. O tym ta opowieść…

Jedno niewielkie miejsce na ziemi, wydawałoby się niewiele znaczące w ogromnej perspektywie globu i kilkoro symbolicznych bohaterów, małych jego mieszkańców, w zasadzie niezauważanych. I troska o przyszłość swojej małej ojczyzny, jednej z milionów, w której za chwilę nie da się żyć.

Trzy życzenia to bajka Anny Paszkiewicz z ilustracjami Joanny Bartosik. Bajka, która w jednoznaczny sposób wskazuje błędy ludzkości w sprawie zmian w środowisku i ukazuje co w swej potędze, ale i skromności, może zrobić człowiek by ratować to, co zniszczył.

Okładka książki "Długa wędrówka" autorstwa Martina Widmarka i Emilii Dziubak.Ta historia zaczyna się za rzeką. Ale jest jeszcze druga historia, która również zaczyna się za rzeką, tą samą, długą i bardzo szeroką. Bo tak naprawdę to są dwie historie, o dwóch smutkach, i o tym jak dwie różne smutne historie, z dwóch stron tej samej rzeki, mogą się połączyć w jedną radość. Ta radość mogła się zdarzyć dlatego, że rzekę łączył most drewniany, który okazał się mostem przeznaczenia. Przeznaczeniem było także jedno życie, które odeszło, za drugie, które się pojawiło i tak bardzo pomogło. Bo nadeszło w samą porę.

Długa wędrówka to przejmująca opowieść o tym, jak z jednej strony gaśnie nadzieja, a z innej to nadzieja pomaga wierzyć, że jeszcze będzie dobrze. I jest w tym wszystkim kot, który prowadzi jeden smutek do drugiego mostem przeznaczenia, do tej radości, która była ratunkiem.

Czego uczą nas straty? Czego uczą troski, smutki czy brak wsparcia? I czego takie doświadczenia uczą dzieci?