Gosławice, kiedyś osada, potem gmina wiejska, obecnie dzielnica Konina. Malowniczo położone nad brzegiem Jeziora Gosławskiego szczycą się historią sięgającą daleko w przeszłość.

Jeszcze niedawno istniały dowody na to, że stał tu gród, a w archiwach państwowych można znaleźć dokumenty już z trzynastego wieku świadczące o tym, że działy się tu rzeczy ważne, historyczne. Zapiski sprzed wieków pozwalają na odtworzenie, przynajmniej w części, ciekawych dziejów zamku, kościoła i parafii, życia mieszkańców.

Namacalnym dowodem dawnej świetności są obiekty zabytkowe i przemysłowe. Część z nich została odrestaurowana i udostępniona zwiedzającym, część nadal funkcjonuje jako zakłady pracy, czy miejsce kultu, niektóre z nich są tylko elementami krajobrazu.

Czytelnicy Filii „Medycznej” jak zwykle nie zawiedli. Osoby odwiedzające naszą bibliotekę chętnie dzieliły się informacjami o tytułach towarzyszących im podczas letniego wypoczynku i dorzucały swoje lektury do wciąż rosnącego stosu książek.

Jak można było się spodziewać, największą popularnością cieszyły się powieści obyczajowe – zwłaszcza polskich autorek. Ale nie zabrakło też ani kryminałów, ani fantastyki, ani poważniejszej literatury opartej na faktach. Cieszą pozostawione w walizce pozycje dla dzieci, które najwidoczniej również spędziły wakacje z książką, a także kilka tytułów z klasyki literatury powszechnej.

Miejska Biblioteka Publiczna w Koninie (MBP) zaprasza do zabawy w układanie puzzli, po ułożeniu których zobaczymy widoki dawnego Konina.

Wydawcą kolekcji plansz, które zostały wykorzystane, jest Głos Wielkopolski, ukazywały się one w każdy piątek w Życiu Konina. Kolekcja nosi tytuł Konin w starej fotografii i zawiera 8 zdjęć, które pochodzą ze zbiorów prywatnych:

  • Marka Dudziaka (3 szt.),
  • Waldemara Nadolnego (2 szt.)
  • oraz ze zbiorów instytucji:
    • Muzeum Okręgowego w Koninie (1 szt.),
    • Archiwum Państwowego w Poznaniu. Oddział w Koninie (2 szt.)

Zespół Filii "Gosławice" Miejskiej Biblioteki Publicznej w Koninie (MBP) poleca powieść pod tytułem Lil April. Moje życie i inne takie...".

Książka obfituje w humor oraz celne obserwacje z życia współczesnej, siedmioosobowej rodziny. Chociaż to literatura dla młodzieży zapewniamy, że niejednemu dorosłemu czytelnikowi przypadnie do gustu.

Książkę napisała Stephanie Gessner, a przetłumaczyła Anna Makowiecka-Siudut. Wydawcą jest Wydawnictwo IBIS - Srebrny Las. Czyta Dagmara Darłak z MBP w Koninie.

Dziękujemy Tomaszowi Woźniakowi z telewizji TV Warta za realizację i montaż filmu.

Zwracamy się do mieszkańców Gosławic z propozycją, aby poznali literaturę o swojej rodzinnej miejscowości, którą wchłonął wielkoprzemysłowy Konin.

Najstarszy dokument, w którym wspomniano wieś Gosławice, pochodzi z 1280 roku.

Kościół św. Andrzeja Apostoła w Gosławicach, fot. Aleksandra BrylPomimo braku prac naukowych na temat dziejów tej interesującej wioski, istnieje wiele publikacji, które przybliżają jej przeszłość. Są to nie tylko edycje źródeł, ale i opracowania. Głównym ich tematem jest kościół świętego Andrzeja Apostoła, wzniesiony w początkach piętnastego wieku z inicjatywy biskupa Andrzeja Łaskarza, biskupa poznańskiego i jego bratanka Jana z Lichenia. Bogata dekoracja heraldyczna zainteresowała wielu autorów w tym Andrzeja Grzybkowskiego, Jacka Kowalskiego (Gotyk Wielkopolski).

Czas usiąść w pociąg i ujechać z miasta, w jednym ze swoich wierszy pisał Andrzej Babiński, poeta. Przyjaciel Edwarda Stachury, Bruno Milczewskiego, Witka Różańskiego. Tak też się stało. Ruszyliśmy w podróż, by dotknąć świata przedstawionego i opisanego w literaturze.

Pierwszy przystanek to przyciągający swoją urodą Kazimierz Dolny nad Wisłą, miasto artystycznej bohemy, wyrażającej swój zachwyt słowem, piórem i barw paletą. Opowieści o miejscu, gdzie Dziesięć Muz wiruje w powolnie trwającej radości. Tu zobaczyliśmy Dwa Księżyce Kuncewiczowej w obu odsłonach, opisanej i pobudzającej naszą wyobraźnię oraz skręconej filmową kamerą. Próbowaliśmy to miejsce ogarnąć rzutem oka, który spiąłby to wszystko w całość. Po paru godzinach ruszyliśmy do miasta Bashevisa Singera - Sztukmistrza z Lublina.

Lato, czas swobody i luzu dla większości z nas. Upragniony odpoczynek od nauki, pracy i licznych obowiązków. Przez kilka tygodni oddajemy się błogiemu lenistwu, koncentrujemy na zajęciach, które sprawiają nam przyjemność. Jeśli powinności, to w ograniczonym stopniu.

Lato to pora na regenerację ciała i ducha. Pakujemy walizki i ruszamy w drogę. W góry, nad morze, jezioro, może tym razem egzotyczny kraj.

W pierwszą podroż, online, wyruszymy razem z Nelą małą Reporterką, z którą będziemy poszukiwać rajskich ptaków.

Porównanie kształtu Papui-Nowej Gwinei do sępa z książki Nela mała Reporterka. Fot. Barbara RymarowiczNa mapie świata jest takie państwo, które do dziś pozostaje do końca nieodkryte i nieodgadnione. Wyspa ta swoim kształtem przypomina siedzącego sępa. Można tu spotkać człowieka podobnego temu, jakim był przed tysiącami lat. Mieszkańcami są ludy, które żyją plemienną wspólnotą, a ich stroje i rytuały plemienne pozostały niezmienne od tysięcy lat.

Mowa tu o odległym zakątku świata Papui-Nowej Gwinei, państwie w Oceanii. Dla Europejczyka jest to już kraniec świata. Papua-Nowa Gwinea to kraj bardzo specyficzny, który uważany jest za jeden z najbardziej niebezpiecznych na świecie, a zarazem ciekawy zakątek na kuli ziemskiej nazywany rajską wyspą.