Czas usiąść w pociąg i ujechać z miasta, w jednym ze swoich wierszy pisał Andrzej Babiński, poeta. Przyjaciel Edwarda Stachury, Bruno Milczewskiego, Witka Różańskiego. Tak też się stało. Ruszyliśmy w podróż, by dotknąć świata przedstawionego i opisanego w literaturze.

Pierwszy przystanek to przyciągający swoją urodą Kazimierz Dolny nad Wisłą, miasto artystycznej bohemy, wyrażającej swój zachwyt słowem, piórem i barw paletą. Opowieści o miejscu, gdzie Dziesięć Muz wiruje w powolnie trwającej radości. Tu zobaczyliśmy Dwa Księżyce Kuncewiczowej w obu odsłonach, opisanej i pobudzającej naszą wyobraźnię oraz skręconej filmową kamerą. Próbowaliśmy to miejsce ogarnąć rzutem oka, który spiąłby to wszystko w całość. Po paru godzinach ruszyliśmy do miasta Bashevisa Singera - Sztukmistrza z Lublina.

Myśleliśmy, że uciekamy dalej, że za nami wszystko i wszystko przed nami. Z tego czarodziejskiego kręgu wyrwał nas napis przypominający Czterdziestolecie Akcentu. To dla wielu pusto brzmiące słowa. Jednak nie wszystkich. To pismo, które w latach młodości przypadkowo trafiło do naszych rąk. Na jego łamach znaleźliśmy tekst wielkopolskiego pisarza Sergiusza Sterny Wachowiaka o nagrobkach wschowskiego Świętego Pola - cmentarza ewangelickiego Kościoła Kripplein Christi. To wspomnienie na chwilę zawróciło nas do rodzinnej Wielkopolski…

Przed nami kolejny dzień wczytywania się w przeszłość, wspomnień o literaturze młodości, ożywiania pejzaży mistrzów wpisane w naszą pamięć. To kolejny dzień czytania przeszłości z krajobrazów, murów kościołów, nagrobnych napisów, epitafiów, a nawet z nazw miejscowości pojawiających się co chwila za szybą samochodu. Za chwilę powędrujemy ku dniom rodzącej się ponad sto lat temu niepodległości i jej przywracania po roku 1980. Piękna wystawa wpisana w Lublin, wystawa o wydarzeniach w Świdniku, i innych miastach wschodniej Wielkopolski wymownie koryguje nasza pamięć. Przed Sierpniem był lipiec. Za chwilę będziemy w Bieszczadach, poprzez które, przed ponad stuleciem, przetaczały się tysiące Argonautów, którzy wraz z Legionami wyruszyli w poszukiwaniu Wolności. To droga ku Niepodległości 1918 r., opisana w Przygodach Dobrego Wojaka Szwejka, zastygła także w kulturowym krajobrazie pomiędzy Przełęczą Łupkowską a burdelem w Sanoku.

Jest wieczór, z plecaka wyciągamy lekturę, na nowy dzień, z nadzieją na dobry sen. I już śnimy. Na chwilę dotykamy marzeń. I pierwszy promień słońca budzi nowy dzień. Gołą stopą stajemy na twardym gruncie.